<< Dzień dziewiąty | Spis treści | Dzień jedenasty >>

10.07.2006 09:30 Bakczysaraj

Noc minęła nam dobrze. Moje łóżko przypomina trochę hamak, a miłosza jest twarde jak decha. Było trochę zimno więc spałam w dresiku. Śniadanie zjedliśmy w ogrodzie. Gospodarz pożyczył nam nóż i z kanapkami poszło łatwo. Kiedy się obudziliśmy, niebo było bezchmurne. Teraz znów jest zasnute chmurami. Mamy jednak nadzieję, że nie będzie padać. Dziś wybieramy się do Pałacu Chanów i Skalnego Miasta.

10.07.2006 22:40 Sewastopol-Bakczysaraj

Rano zwiedziliśmy Pałac Chanów. To dość ładny pałacyk, ale nieco przereklamowany. Trochę oszczędzają na wodzie i nie wszystkie fontanny dziłają.


Później dość szybko zmieniliśmy plany co do dalszej części dnia. Pojechaliśmy do Sewastopola poszukać delfinów. Szybko udało nam się złapać marszrutkę, a na miejscu autobus 105 do delfinarium. Przejechaliśmy prawie przez całe miasto, a później jeszcze spory kawałek dreptaliśmy piechotą, ale opłacało się. Delfinarium znajduje się w byłej (a może obecnej) bazie wojskowej. Dziś nie było przedstawienia, bo odbywa się tylko 2 razy w tygodniu. Ale przecież nie na przedstawienie przyjechaliśmy.

Popływać można codziennie, więc poznałam moją delfinkę - Lenę Szybko wskoczyłam w kostium i zaczęło się przywitanie z delfinem. Najpierw na pomoście głaskałam ją po brzuchu, a później weszłam do wody. Kiedy podpłynęłam na środek boksu, w którym Lena miała swoją kwaterę, podpłynęła do mnie i pozwoliła złapać się za górną płetwę. Na początku trochę się bałam, ale strach sybko minął. Delfin pływał dookoła a ja wraz z nim. Później położyłam się na plecach i zanóżyłam uszy w wodzie. W ten sposób mogłam słyszeć, jak delfin "mówi". Wydawał takie krótkie, wesołe dźwięki. Na koniec było karmienie. Mogłam spokojnie włożyć kawałki ryb Lenie prosto do pyszczka i dotknąć jej zębów.

Wszystko zupełnie bezpiecznie.

Dodatkową zaletą tego ośrodka jest fakt, że pływa się w morzu, a nie w basenie. Delfinarium prowadzi terapię dla małych dzieci z różnymi problemami (np. autystycznych). Podobno kobiety, które mają problemy z zajściem w ciążę po seansie z delfinem szybko stają się szczęśliwymi mamami :-) Przyjemność pływania z Leną kosztowała 160 UAH za około 20 minut zabawy z delfinem.

Nietety trzeba było wracać do centrum. Zjedliśmy obiad w knajpie "Traktir", a później zrobiliśmy sobie leniwą wycieczkę nabrzeżem. W ten sposób zrobiła się 18 i trzeba było wracać do Bakczysaraju.

Na kwaterze zameldowaliśmy się po 20, zjedliśmy kolację i ruszyliśmy pod prysznic. Prysznic - to bardzo szumna nazwa. Nagrzaliśmy sobie wodyw wiaderku i polewając się za pomocą chochli udało nam się umyć.

Basia

<< Dzień dziewiąty | Spis treści | Dzień jedenasty >>