<< Dzień dziesiąty | Spis treści | Dzień dwunasty >>

11.07.2006 20:26 Skalne miasta - Bakczysaraj

Właśnie dogorywamy po całodziennej wycieczce. Byliśmy dziś w skalnych miastach niedaleko Bakczysaraju. Pojechaliśmy najpierw do Czufut-Kale. To tylko kilka przystanków marszrutką od naszej kwatery. Zaraz przy przystanku końcowym autobusów zaczyna się podejście do Twierdzy. Po lewej stronie wznoszą się do góry zwietrzałe skały. Podobno to miejsce nazywa się Sfinksy. Faktycznie można się dopatrzyć ludzkich kształtów w tych skałach.

Po drodze do skalnego miasta zatrzymaliśmy się w Monastyrze Uspieńskim. Działa tam męski klasztor i nie udało się wiele zobaczyć. Jednak to, co widzieliśmy robi duże wrażenie. Ze ścieżki widać okna cel wykutych w skałach. Po lewej stronie od ścieżki wznosi się kompleks klasztorny. To tam mieszkają zakonnicy.

Zaraz przed wejściem do Czufut-Kale znajduje się wydrążona w skale studnia. Zeszliśmy do niej na sam dół. Dno znajduje się 45 metrów pod ziemią. W środku panuje przyjemny chłodek. To miły kontrast w porównaniu ze skwarem na zewnątrz. Przy wejściu do Czufut-Kale udało nam się kupić bilety studenckie. Fińska legitymacja studencka otwiera wszystkie drzwi. Musiałem chwilę przekonywać kasjerkę, ale się jednak udało.

Skalne miasto nie jest bardzo ciekawe. Trzeba użyć wyobraźni, żeby dorysować brakujące elementy. W średniowieczu to musiała być nowoczesna metropolia. Jest tu nawet kanalizacja burzowa. Co ciekawe, we współczesnym Bakczysaraju takiej kanalizacji nie ma.

Część miasta była zamknięta z powodu zdjęć do filmu. Ci sami filmowcy zajęli bazę Priwał. W sumie to dobrze się stało, bo mamy tańszy i przyjemniejszy nocleg.

Z Czufut-Kale ruszyliśmy do Tepe-Kermen. Trochę pogubiliśmy szlak, ale okazało się, że nawet nie bardzo pobłądziliśmy. Nie wystraszyło nas bardzo strome podejście pod szczyt. Warto było się pomęczyć. Tepe-Kermen jest chyba ciekawsze niż Czufut-Kale. Skalne apartamenty mają nawet kilka pokoi na kilku poziomach. Nie zachowały się żadne budowle na wierzchołku wzniesienia, ale i tak rozmach budowniczych zapiera dech.

W dolinie znajduje się baza ukraińskiego MSW. Poczułem się trochę jak szpieg robiąc tam zdjęcia.

Z Tepe-Kermen zeszliśmy do wsi Maszyno. Tam udało się nam złapać autobus do Bakczysaraju. Po drodze przejeżdżaliśmy obok kolejnych skalnych miasteczek. Cała okolica pełna jest grot wykutych w skałach.

Teraz trzeba nastawić wodę na kompiel. Może być ciężko. Basia śpi nawet przed umyciem zębów.

Miłosz

<< Dzień dziesiąty | Spis treści | Dzień dwunasty >>